...................Bo każda wariatka ma na głowie kwiatka...................




włatcy móch





wejdz na strone www.amnesty.org.pl
wtorek, 08 września 2009
Jesienna aktualizacja


Przychodzą takie momenty w życiu każdego człowieka, gdy za sprawą własnych autopsyjnych przemyśleń, stwierdza, że nie warto myśleć o tym, co było, wszystkiego na nowo roztrząsać i znowu wrzucać pod prasę z coraz to większym naciskiem ... Rzecz jasna, całkowite, choćby i krótkotrwające, porzucenie różnych dławiących myśli, może okazać się rzeczą niemożliwą. Jasne. Warto jednak nabrać nowego, świeższego spojrzenia.



Siedzę, kątem oka spoglądam na ruchliwą wrocławską ulicę, myślę zapalić tego papierosa?  lub  może jednak nie dziś...?, w głowie znowu chaos. W sumie,  przynaję, lubię ten stan. Coś się dzieje, jest o czym rozmyślać. Usiłuję mimo wszystko nie zapuszczać się w przeszłe wydarzenia - tych obecnych i na bieżąco się dziejących jest i tak pod dostatkiem.


Przerzucam się na myślenie schematyczne, którego układ nakłada się strukturalnie na schemat użycia czasu present perfect w języku angielskim. Owszem, wydarzyło się w przeszłości, acz niedalekiej, i trwa do dziś. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Zdecydowanie  za szybko na czas dokonany...


Boję się uwierzyć w szczęście w obawie, by zbyt szybko się nie skończyło. Jak za sprawą jakiegoś złego czaru. Może piętna. Natomiast gdy, mniej lub bardziej świadomie nazwę rzecz ową po imieniu, nie mogę się wyzbyć wrażenia, że coś się zaczyna psuć. że znowu za szybko uznałam jest dobrze. za szybko zaczęłam promienieć i odważniej kroczyć przed siebie z rumieńcami na polikach. Tym razem jednak nie dam punktu mężczyznom na stanowisku "Jak mamy rozumieć kobiety, skoro one same siebie nie rozumieją", bo chyba zaczyna budzić się we mnie myśl, że wiem, czego chcę. Ok, przyznaję, chyba przesądziło. Pół punkta, dla obopólnej satysfakcji.


Na ulicy dzieje się teraz. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Elementy tego krajobrazu noszą pamiątki z ubiegłych dekad, mówią ich głosem, ale to tylko szept i małe bibelotki. Jak zdusić sentymentalne wspomnienia, które przychodzą w każdej sekundzie dnia, bo to ta piosenka, czy ten zapach,  wkońcu też  tamten deseń. Nie jestem pewna, czy jestem w stanie wyciągnąć jakikolwiek wniosek z tej skleciny przypadkowych wyrazów. Owszem, usiłuję ograniczać na swoim polu rozmyślań wydarzenia dokonane. Obiektywnie, jak przystoi na bezpośredniego obserwatora tudzież uczestnika (ssubiektywnego, a jakże!) opisanej gmatwaniny uczuć, nie omieszkam również dodać, iż  nawet moja silna wola nie podoła w takim rygorze.


I w tym honorowym miejscu wyznaczonym na podsumowanie i konsolidację własnych myśli, powiem krótko. Kurwa.


Kofeina, papieros i cisza. Kolejność wedle uznania, ot tak, dla zabawy.

sobota, 10 stycznia 2009
Notes (2)

Odbiło mi się mokrym deszczem, wieszczem mi się odbiło.

Notes (1)


Radioactive pickles give me hiccup.

Emotional diseases brings environment plagues
wtorek, 05 lutego 2008
Błąd
Czasem czuję się tak, jakbym została wklejona w spójny i jednolity obraz tego świata. Owo omyłkowe zdarzenie zaowocowało zmutowanym produktem ubocznym w postaci mnie samej. Kwintesencji chaosu i apatii wobec świata.
niedziela, 06 stycznia 2008
Dziel i siej
Dziel na pół

rozkrawaj, masakruj

krwawo rozdzieraj.

Dziel włos, skórę niedźwiedzia.

Radość na dwa, trwoga na dwa

a wynik zawsze dodatni

bez bilansu zysków i strat.

Uśmiech w imieniu dobra

by żyło się lepiej

i jemu i jej.

Dziel na pół
środa, 26 grudnia 2007
Smutne oczy karpia (może pan k. też lubił pływać? )
Patrzy karp, łypie to jednym, to drugim okiem. W jego spojrzeniu kryje się niewyrażona żałość, która nigdy nie znajdzie upustu dla swej niepożałowanej, marnej sytuacji. Karp od wieków skazany był na zagładę w okresie bożonarodzeniowym. I na nic prośby czy groźby, że świąt nie będzie. bzdura! Łosoś nie sieje fermentu, nie tuła się w mule i nie ma smutnych oczu. W Europie środkowo-wschodniej, z większym naciskiem na "wschodniej", nie sposób dostać żywego łososia, którego własnoręcznie można by pozbawić życia i móc stwierdzić, czy pan łosoś ma oko smutne bądź wesołe. Toteż morał z tego taki, że lepsza ryba niesmutnooka niż karp z mułu, co więcej, ze smutnymi oczami.
piątek, 14 grudnia 2007
Samotność tuli mnie

Samotność - stan przebywania sam na sam z sobą, z nikim innym, tylko z samym sobą. Samotnik lubi plądrować dno swojej duszy, niezmierną przyjemność sprawia mu jej ciągłe badanie, gdyż nie wie, czego pragnie od życia. Zanurza się w te nieodkryte głębie i szuka odpowiedzi na pytania, które automatycznie zadaje sobie od lat, zadaje sobie te pytania w środku, w sobie. Wewnętrzna konstelacja, do której nikt inny nie ma wstępu.

Lubię ten stan, kiedy jestem tylko ja i ja. Ja i Ty? ( Ty i Ja) Czy to możliwe? Czy Twoje Moje Ja mieści się w moim wnętrzu ? Czy mają ten sam współczynnik, czy nie dochodzi między nimi do niebezpiecznych spięć? Ryzyko czasem się opłaca, czasem warto dać się ponieść falom i popłynąć

Tkwię na pewnym rozdrożu, wybór jest zbyt duży, nie potrafię zdecydować raz a dobrze. Moje ciało objęły dreszcze i drgania, zaczęły mną targać na prawo i lewo, przekomarzając się. Tak, to strach. Obawa przed kolejną porażką, przed kolejnym niepowodzeniem, które oddala mnie od bliskości i ciepła. Ale gdzie ono jest?! Tu czy tam? Pytam się, JA, odpowiedz!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14